Najczęstsze błędy w ratownictwie technicznym, które mogą kosztować czyjeś życie
Każda akcja ratownictwa technicznego to wyścig z czasem. I właśnie dlatego błędy, które wydają się drobne, potrafią zaważyć na wszystkim. Nie chodzi tu o spektakularne wpadki. Chodzi o codzienne nawyki, które zakorzeniają się podczas ćwiczeń i potem odtwarzają się automatycznie w akcji. Sprawdź, czy Twój zespół popełnia któryś z nich.
WIDZENIE TUNELOWE NA MIEJSCU ZDARZENIA
Podjeżdżasz, widzisz poszkodowanego w samochodzie i cała Twoja uwaga natychmiast się na nim skupia. W tym momencie przestajesz widzieć resztę.
Rozpoznanie musi obejmować pełne 360 stopni, poziomo i pionowo. Osoba bez zapiętych pasów może znaleźć się daleko od pojazdu. Ktoś może leżeć pod autem. Po dachowaniu ruch odśrodkowy działa jak katapulta i zdarza się, że poszkodowany ląduje kilka metrów nad ziemią. Zejście na kolana i zajrzenie pod pojazd to absolutne minimum. Spojrzenie w górę też.
Zanim skupisz się na tym, co widać od razu, zrób krok w tył i sprawdź całość.
NIKT NICZEGO NIE MÓWI GŁOŚNO
Jeden ratownik sprawdził rodzaj paliwa. Wie to tylko on. Reszta działa w ciemno.
Głośne komunikowanie spostrzeżeń to nie opcja, to element taktyki. "Benzyna", "hybryda", "akumulator odłączony", "uwaga szyba" to hasła, które zmieniają zachowanie całego zespołu. Brak tej komunikacji to prosta droga do zaskoczenia w najgorszym możliwym momencie.
WSZYSCY DO HYDRAULIKI, NIKT DO STABILIZACJI
Brak podziału obowiązków przed opuszczeniem wozu skutkuje sytuacją, w której kilka osób robi to samo, a kluczowe zadania stoją w miejscu. Stabilizacja pojazdu nie jest wykonana, bo "ktoś miał to zrobić". Zabezpieczenie przeciwpożarowe kuleje z tego samego powodu.
Ratownictwo techniczne to praca zespołowa w każdym calu. Jedna niezrobiona rzecz pociąga za sobą kolejne. Podział funkcji powinien nastąpić jeszcze podczas dojazdu, z uwzględnieniem predyspozycji każdego z ratowników.
KURTKA BEZ SPODNI OD NOMEKSU
Wygodne, szybsze, a nogi przecież zawsze można pilnować. Tak myśli wielu ratowników i właśnie na tym polega błąd.
Ostre elementy rozbitego pojazdu są dokładnie na wysokości nóg. Kiedy pracujesz narzędziami i skupiasz się na tym, co robisz rękami, nogi całkowicie znikają z pola widzenia. Ręce zawsze kontrolujesz podświadomie. Nogi, kiedy masz na sobie spodnie koszarowe, już nie.
Do tego ratownik w niestandardowym umundurowaniu raczej nie zejdzie na kolana przy aucie ubrudzonym paliwem. A to właśnie ten moment, kiedy można ominąć kogoś pod pojazdem.
CIĘCIE SZYB BEZ MASKI PYŁOWEJ
Pył szklany powstający przy cięciu szyb klejonych jest praktycznie niewidoczny gołym okiem. Powstaje zawsze, niezależnie od tego, czy pracujesz ręcznie, czy elektryczną piłą szablastą.
Regularne wdychanie go może prowadzić do podrażnienia dróg oddechowych, uszkodzenia pęcherzyków płucnych, pylicy, a w skrajnych przypadkach do zmian nowotworowych. Maska klasy P3 jest prostym i tanim rozwiązaniem. Na zachodzie Europy to już standard. U nas nadal za rzadko.
ZŁY KĄT USTAWIENIA ROZPIERACZA PRZY WYWAŻANIU DRZWI
Większość ratowników ustawia rozpieracz ramieniowy prostopadle do drzwi. To błąd, który sam sobie utrudnia robotę.
Przy kącie prostym oba ramiona miażdżą punkty oparcia i generują siły działające wbrew zamierzonemu ruchowi. Prawidłowy kąt to 45 stopni. Wtedy jedno ramię stabilizuje, drugie wyrywa. Różnica w skuteczności jest odczuwalna od razu.
Większość tych błędów nie bierze się z niedbałości. Biorą się z nawyków wyrobionych na ćwiczeniach, gdzie "jakoś wychodzi" i nikt nie zwraca uwagi na szczegóły. Problem pojawia się w akcji, gdzie nie ma miejsca na korygowanie.
Jeśli choć jeden punkt z tej listy brzmi znajomo, to dobry moment, żeby porozmawiać o tym na następnych ćwiczeniach.
#ratownictwotechniczne #strazpozarna #KSRG #OSP #strazacy #akcjaratownicza #bezpieczenstwo #szkoleniestrazackie #technicalrescue #firefighter #rescue #wypadekdrogowy #ratownictwodrogowe #taktyka #BHP #hydraulika #szkolenie


Komentarze
Prześlij komentarz